Tajne laboratorium Thule zostaje porzucone. Co czyha na okręcie podwodnym uwięzionym w głębinach?
Wprowadzenie
Jest rok 1944, a na wodach Bałtyku trwa właśnie Operacja Nordlicht. Będąc marynarzami Kriegsmarine, w służbie na okręcie podwodnym U-91 Koboldhai, bierzecie udział w misji ewakuacyjnej ze Skandynawii. Pod ostrzałem fińskich baterii i ścigających was torpedowców, Kommodore Berend Günther dostał zadanie wiodące aż do położonego 900 mil dalej, portu w Flensburgu.
W tym scenariuszu, badacze są marynarzami, służącymi na niemieckiej łodzi podwodnej, z okresu 2 wojny światowej. Wskutek nieoczekiwanego (acz możliwego do przewidzenia) incydentu, woda wdarła się do łodzi, wskutek czego statek szybko zatonął. Badacze zostali zmuszeni są do walki o przetrwanie i wydostanie się z okretu, walcząc zarówno z ulatującym tlenem… jak i tym, co wydostało się ze skrzyni, zabranej z tajnego laboratorium Stowarzyszenia Thule.
Krótki jednostrzał dla początkujących
"Uwięzieni w głębinach" to one-shot, przygotowany tak aby można było go rozegrać w czasie maksymalnie 4 godzin. Został on napisany z taką myślą, gdy prowadziłem spotkania z RPG w ramach inicjatywy "Planszówki w SKS" w 2025 roku. Miałem na spotkanie maksymalnie 5 godzin, dlatego prowadzony scenariusz MUSIAŁ się zakończyć w tym czasie. A z racji tego, że niespecjalnie lubię korzystać z gotowych scenariuszy to postanowiłem wykorzystać tę sytuację i napisać nowy, kierując się tym aby był to faktycznie one-shot jednocześnie przystosowany dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z roleplay.
Organiczenie czasowe, które zastosowałem jest bardzo proste - 4 godziny to czas, która pozostał badaczom, aż skończy się tlen. I najlepiej jest przedstawić to w ramach metody zegara. Gracze mają wtedy pewną presję aby podejmować działania oraz mierzyć się z ich konsekwencjami. Tu nie ma czasu na długie rozmyślania, bo dosłownie "zegar tyka". A dodatkowo jeszcze coś na tych badaczy poluje, no bo przecież to Zew Cthulhu. W tym scenariuszu nie ma również skomplikowanych zagadek, wydaje mi się że najtrudniejszym elementem jest pozyskanie składników do zaklęć, ale moja grupa testowa zdała ten test bez żadnych problemów. Ostatecznie dużo zależy od interpretacji, tego jak sztywno Strażnik Tajemnic będzie trzymał się tego co jest napisane w tekstach. Dla mnie ważne jest by grupa wyszła ze spotkania usatysfakcjonowana... nawet mimo tego, że ze statku uratowała się ostatecznie tylko jedna osoba.
Ukłon w strone przygodówek z lat 90
W tym miejscu chciałbym jeszcze napisać skąd pomysł na taką przygodę. Swego czasu widziałem na YouTube materiał o zatonięciu łodzi podwodnej USS Squalus w roku 1939. Od tamtej pory chodziło mi po głowie napisanie scenariusza do RPG, którego akcja toczyła by sie właśnie w takich okolicznościach. I choć już sytuacja, taka jak ta, która spotkała załogę amerykańskiej łodzi byłaby nielada wyzwaniem dla graczy, nie ukrywam, że najmilej prowadzi mi się przygody w Zewie. Dlatego potrzebowałem jeszcze elementu nadnaturalnego.
Od "zawsze" jestem pasjonatem gier przygodowych, tych klasycznych point'n'click. Wśród nich jest taki tytuł jak "Prisoner of Ice", który zachwycił mnie swoim klimatem tajemnicy połączonej z nieustannym zagrożeniem. Jest to jedna z niewielu przygodówek w których bohater gracza może zginąć w każdej chwili, jeśli błędnie zastosuje się do wskazówek. Gra była sygnowana marką Call of Cthulhu, co w tamtych czasach (2000+ rok) sprawiło, że ja sam zainteresowałem się twórczością H.P.Lovecrafta, co doprowadziło mnie ostatecznie do stania się Strażnikiem Tajemnic.
W każdym razie scenariusz "Uwięzieni w głębinach" jest ukłonem w stronę tej własnie gry, która mimo upływu lat dalej ma świetny klimat i wciąż jest trudna. Gorąco polecam. Już nie robią takich gier, w których możesz zaskoczyć strażnika wyjętym z kieszeni krzesłem i w ten sposób uciec z więzienia ;)